Przytoczę Wam fragmenty artykułu z Newsweeka (nr 45/2007, 11.11.2007). Autorem artykułu jest Dr Marek Skała (szef Instytutu Szkoleń MEGALIT, trener PR i biznesu, autor książki "Psychologia zmiany - rzecz dla wściekniętych".
Tytuł artykułu: "Donaldyzacja konieczna", str 30.
Fragment 1:
"Ktokolwiek miał zastrzeżenia do braci Kaczyńskich, natychmiast stawał się wrogiem. Genialny przez rok Marcinkiewicz stał się kiepskim tancerzem, minister Sikorski - promotorem KGB, Bartoszewski z Geremkiem - współpracownikami rosyjskiego wywiadu. To nie było normalne i oczekiwanie, że ludzie PiS w opozycji będą działali już normalnie, jest wielką naiwnością."
Fragment 2:
"I żeby było jasne - ten tekst piszę, bo czuję się obrażony na byłego premiera i obecnego prezydenta. Mogą się obrażać oni, mogę i ja. W końcu to ja ich utrzymuję, bo to ja płacę podatki. Na byłego premiera czuję się obrażony za to, że zapisał mnie do ZOMO (bo nie stałem z nim i jego seksaferzystą Lepperem), że oskarżył mnie o popieranie korupcji (bo nie popieram Ziobry i Kamińskiego) i o budowanie wspólnego frontu z mordercą księdza Popiełuszki. Przeprosin nie oczekuję. Jeśli prezydent uznaje dziś jakieś słowa Tuska (do dziś nie wiadomo jakie) za obelżywe, to pytam, co zrobił i jak zareagował na słowa o szambie, czarownicy i eutanazji? Dlatego też czuję się obrażony na prezydenta za to, że akceptował tamte obelgi ze strony Rydzyka oraz fałszywe przedwyborcze ataki, że je milcząco, a czasem i słownie wspierał. Proszę, by się postarał, przemyślał i jednak przeprosił. Jest nas w końcu, tych oskarżonych o wspólny front z mordercą Popiełuszki, ponad 10 milionów."
Fragment 3:
"Nie miałem też dobrych skojarzeń, słysząc okrzyki premiera o fałszowanych sondażach i o tym, że premier ma własne, prawdziwe, w których PiS wygrywa. Ale chętnie, już bez emocji przedwyborczych, zobaczyłbym te sondaże. Tym bardziej że premier rządu oskarżył pięć poważnych firm nie o błędy merytoryczne, ale o zwyczajne oszustwo."
Fragment 4:
"Nie miejmy złudzeń, jeśli będąc u władzy prowadził stale kampanię wyborczą, będzie to czynił w opozycji jeszcze mocniej."
Fragment 5:
"Co robić gdy będą krzyczeć? Zastosować technikę zdartej płyty donaldyzacyjnej - to znaczy stale jak zdartą płytę powtarzać te same zdania: 1) Nie mogę poważnie potraktować pana słów, bo pan w takich sprawach zazwyczaj żartuje, jak przy obietnicy odejścia, jeśli przegra pan wybory. 2) Nie mogę poważnie traktować pana słów, bo pan często mijał się z prawdą, tak jak w przypadku sfałszowanych sondaży. 3) Nie będę z panem rozmawiał, dopóki pan mnie nie przeprosi za posądzenie o wspólny front z mordercą księdza Popiełuszki."
W celu przeczytania całości artykułu, zapraszam do Newsweeka.
Tytuł artykułu: "Donaldyzacja konieczna", str 30.
Fragment 1:
"Ktokolwiek miał zastrzeżenia do braci Kaczyńskich, natychmiast stawał się wrogiem. Genialny przez rok Marcinkiewicz stał się kiepskim tancerzem, minister Sikorski - promotorem KGB, Bartoszewski z Geremkiem - współpracownikami rosyjskiego wywiadu. To nie było normalne i oczekiwanie, że ludzie PiS w opozycji będą działali już normalnie, jest wielką naiwnością."
Fragment 2:
"I żeby było jasne - ten tekst piszę, bo czuję się obrażony na byłego premiera i obecnego prezydenta. Mogą się obrażać oni, mogę i ja. W końcu to ja ich utrzymuję, bo to ja płacę podatki. Na byłego premiera czuję się obrażony za to, że zapisał mnie do ZOMO (bo nie stałem z nim i jego seksaferzystą Lepperem), że oskarżył mnie o popieranie korupcji (bo nie popieram Ziobry i Kamińskiego) i o budowanie wspólnego frontu z mordercą księdza Popiełuszki. Przeprosin nie oczekuję. Jeśli prezydent uznaje dziś jakieś słowa Tuska (do dziś nie wiadomo jakie) za obelżywe, to pytam, co zrobił i jak zareagował na słowa o szambie, czarownicy i eutanazji? Dlatego też czuję się obrażony na prezydenta za to, że akceptował tamte obelgi ze strony Rydzyka oraz fałszywe przedwyborcze ataki, że je milcząco, a czasem i słownie wspierał. Proszę, by się postarał, przemyślał i jednak przeprosił. Jest nas w końcu, tych oskarżonych o wspólny front z mordercą Popiełuszki, ponad 10 milionów."
Fragment 3:
"Nie miałem też dobrych skojarzeń, słysząc okrzyki premiera o fałszowanych sondażach i o tym, że premier ma własne, prawdziwe, w których PiS wygrywa. Ale chętnie, już bez emocji przedwyborczych, zobaczyłbym te sondaże. Tym bardziej że premier rządu oskarżył pięć poważnych firm nie o błędy merytoryczne, ale o zwyczajne oszustwo."
Fragment 4:
"Nie miejmy złudzeń, jeśli będąc u władzy prowadził stale kampanię wyborczą, będzie to czynił w opozycji jeszcze mocniej."
Fragment 5:
"Co robić gdy będą krzyczeć? Zastosować technikę zdartej płyty donaldyzacyjnej - to znaczy stale jak zdartą płytę powtarzać te same zdania: 1) Nie mogę poważnie potraktować pana słów, bo pan w takich sprawach zazwyczaj żartuje, jak przy obietnicy odejścia, jeśli przegra pan wybory. 2) Nie mogę poważnie traktować pana słów, bo pan często mijał się z prawdą, tak jak w przypadku sfałszowanych sondaży. 3) Nie będę z panem rozmawiał, dopóki pan mnie nie przeprosi za posądzenie o wspólny front z mordercą księdza Popiełuszki."
W celu przeczytania całości artykułu, zapraszam do Newsweeka.

0 komentarze:
Prześlij komentarz