30 październik 2007

Wokół nas...

Oglądając dzisiaj Panoramę chyba o 18.30 usłyszałem pewną historię. W łódzkim sądzie rozpoczyna się proces pewnej 16-sto latki. Oskarżoną jest Jagoda B. Cała historia wydarzyła się rok temu. 15-sto letnia wtedy Jagoda skatowała (biła pięściami po całym ciele, kopała po całym ciele, uderzała głową o kurki od kuchenki gazowej, biła drewnianym wieszakiem, skakał po ciele) 20-sto letnią wtedy Jolantę M. Skatowana dziewczyna jest sparaliżowana. Nigdy nie odzyska już pełni władzy nad swoim ciałem. Co było motywem? Zazdrość. Zazdrość o chłopaka. Oskarżona przyznała, że chciała zabić ofiarę. Jak oceniono, delikatnie można powiedzieć, że oskarżona nie potrafi normalnie funkcjonować w warunkach społecznych...

Różne rzeczy się zdarzają.. O przypadkach znęcania się nad innymi jest głośno. Cały czas coś nowego możemy zobaczyć w tv. Czy pomimo to, jesteśmy mądrzejsi? Czy uczymy się na czyichś błędach? Czy potrafimy dostrzec problem? Nie!

Dlaczego to piszę? Dlatego, że w koło nas cały czas dzieją się podobne sytuacje. One zaczynają się niewinnie, a skończyć się mogą tragicznie.

Temat ten zainteresował mnie dlatego, że koleżanka opowiedziała mi dzisiaj podobną historię, która wydarzyła się w jej szkole, w jej klasie...

Nad jedną dziewczyną (nazwijmy ją A) zaczęła się znęcać inna (nazwijmy ją B). Jak to nazwała koleżanka, powodem była zazdrość. Sytuacja zdarzała się często. W szkole, na dyskotece, B cały czas czepiała się A. A bała się powiedzieć o tym rodzicom, nie zgłosiła również na policję. Nikt jej nie pomógł. Pewnego razu dowiedziała się o tym dyrektorka szkoły. Jej reakcja na zaistniałą sytuację była taka, że kazała sobie dziewczynom podać ręce. To nie poskutkowało. B w dalszym ciągu dręczyła A. W ostatnią sobotę A dostała manto na dyskotece, a dzisiaj B rzuciła się na nią w szkole. Zaatakowanej dziewczynie pomogły koleżanki, wicedyrektor szkoły zdecydowała się wreszcie zadzwonić na policje... Jak oceniono, B nie potrafi normalnie funkcjonować w warunkach społecznych...

_______________________________________________
Wszyscy widzieli, nikt jej nie pomógł...
Czy musiało dojść do tej tragedii?

W szkole numer XX w miejscowości ZZZZZ uczennica pobiła koleżankę ze szkoły. Ofiara w ciężkim stanie przebywa w szpitalu. Dyrektor szkoły zaprzecza, jakoby miała informację na temat znęcania się uczniów na terenie placówki, jednak jak poinformowała jedna z pragnących zachować anonimowość uczennic - takie sytuacje zdarzały się na co dzień.
W dniu 32.13. A wracając ze szkoły do domu została napadnięta przez B. W skutek ciężkiego pobicia, A w ciężkim stanie znajduje się na intensywnej terapii w Szpitalu Wojewódzkim w ZZZZZ. Jak powiedział nam Lekarz - stan poszkodowanej jest bardzo ciężki. Wszyscy mamy nadzieję, że poszkodowana przeżyje.
Tragedia A rozpoczęła się jednak znacznie wcześniej. - B już od dawna czepiała się A. Trudno powiedzieć o co. Chyba była po prostu zazdrosna. Te sytuacje zdarzały się często, również w szkole. - poinformowała jedna z koleżanek poszkodowanej.
Dyrektor szkoły jest w szoku: - Takie sytuacje nigdy nie miały miejsca w naszej szkole. Ogromnie współczujemy poszkodowanej, naszej uczennicy oraz jej rodzinie. Udzielimy również pomocy psychologicznej rodzeństwu A, które uczęszcza do naszej szkoły.
Słowom tym zaprzeczają jednak koleżanki i koledzy A. - Raz już właśnie wydarzyła się taka sytuacja. Sprawa została zgłoszona do pani dyrektor, jednak ona kazała dziewczynom podać sobie ręce i udawała, że nic się nie stało - informuje kolejna koleżanka A.
Pomimo, że często słyszymy o takich sytuacjach w telewizji, to w rzeczywistości nie wierzymy w to, że nam się może to przydarzyć - wyjaśnia Psycholog. Patrzymy na to co się dzieje w około, jednak nie dopuszczamy do siebie myśli, że to właśnie w naszym otoczeniu dzieje się taka historia. W większym gronie osób następuje tzw rozproszenie odpowiedzialności. Nikt nie czuje się winny, ponieważ każdy uważa, że równie dobrze pomóc mógł ktoś inny. Dyrektor szkoły nie zgłosiła sprawy, ponieważ bała się o reputację swojej placówki. Ofiara została sama na polu bitwy. Przez cały czas bała się tego najgorszego, tego co się stało... - dodaje Psycholog.
W całej tej tragedii zastanawia tylko bezmyślność ludzi. Tej tragedii można było zapobiec. Jednak czy po raz kolejny musimy to powtarzać?
__________________________________________
Ta cześć tekstu pomiędzy dwiema czarnymi kreskami, to fikcyjny artykuł... Artykuł, który mógł stać się jednak rzeczywistością...

29 październik 2007

Dajmy szansę nowościom!

W miniony weekend rozpoczynałem zajęcia na nowej uczelni. Dobijający był rozkład zajęć. Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę zaczynałem zajęcia o 7.45, przez co miałem pobudkę o 4.30! Tragedia! Dodatkowo w niedzielę, miałem kończyć zajęcia o 20.30, co przy takim rozkładzie pksów jaki jest, spowodowałoby, że w domu byłbym... dopiero w poniedziałek...

Już w piątek czułem, że to będzie najgorszy i najtrudniejszy weekend w moim życiu... Na całej uczelni, na parę tysięcy ludzi znałem... jedną osobę! Nie wspominam już nawet o tym, że w ogóle nie znałem budynków i rozkładów sal...

Pierwsze spotkanie organizacyjne miałem w piątek. Cóż, na pierwszy rzut oka uczelnia zrobiła dobre wrażenie: klima w sali, a w dziekanacie pomimo, że czas pracy pań tam pracujących minął, wydano mi legitymację (i to bez złośliwości, głupich min, czy jakichś uwag!).

W sobotę pobudka o tej nieszczęsnej 4:30 i wyjazd na uczelnie. Pierwszy wykład, małe zamieszanie z salami... a później zaczął się mój zakręcony dzień :). Poszedłem na ćwiczenia. Początkowo zaczęły mi się zamykać oczy, ale to trwało tylko do momentu kiedy zostałem poproszony o rozwiązanie zadania. Od razu się obudziłem i zadanko rozwiązałem prawidłowo. Pani doktor powiedziała, żebym po zajęciach podszedł do niej, to dostanę punkty za aktywność. Tak też zrobiłem... i okazało się, że byłem na złej grupie ćwiczeniowej :D. Pani doktor okazała się jednak wyrozumiała, a że z nią i tak miałem zajęcia, aktywność uznała, a na moje prawidłowe zajęcia nie kazała przychodzić. Tak więc, wydawało mi się, że mam 2,5 godz przerwy. Cóż, tylko mi się tak wydawało.. Niestety spostrzegłem się o tym za późno i przegapiłem inne moje ćwiczenia. Aby jednak nie mieć nieobecności stwierdziłem, że znowu pójdę na jakąś inną grupę. Tak też zrobiłem i kolejna pani doktor okazała się wyrozumiała dając mi wpisać się na listę obecności :). Na sam koniec mojego sobotniego zjazdu ponownie poszedłem na wykład zupełnie innej grupy. Tym razem jednak celowo... ale o tym później.... Zajęcia skończyły się dosyć późno, bo aż o 18.45.. Poszedłem na mpk... Doszedłem do przystanku, patrzę, a tu podjeżdża 9. Wydawało mi się, że mam jechać 19, ale w sumie to już było późno i byłem zmęczony... Pewnie pomyśleliście, że wsiadłem. Nie :). Nauczony moimi doświadczeniami z nocnym zwiedzaniem Krakowa w sylwestra (2,5 godz chodzenia samemu po mieście i szukania drogi do domu.. oraz prawie wizyta na komisariacie :D), wolałem popatrzeć na rozkład.. Jak się okazało z tego przystanku jechała i 9 i 19 :). Zadowolony, że nie wsiadłem do 9, patrzę na zegarek (18.50) i na rozkład (odjazd 19 o 18:48). Słyszę dziwny dźwięk za sobą, a tu... 19 podjechała :). Wsiadłem, pojechałem pod UW, wysiadłem, dochodzę do pasów, a tu światła zmieniły się na zielone. Idę na dworzec, a tam stoi Jasło. Wydawało mi się, że to pośpieszny, więc powoli poszedłem zobaczyć na rozkład.. i okazało się, że to jednak nie pośpieszny... więc biegiem i jazda do domu:).

W niedziele ponownie pobudka o 4.30. O 6 poszedłem na przystanek. Co się okazało, bus którym jechałem w sobotę, nie jechał w niedzielę! Pks o 6.30 też nie jechał! W wyniku tego spóźniłem się i nie poszedłem na pierwszą część pierwszego wykładu.. Cóż, później się okazało... że szkoda, że nie spóźniłem się na cały wykład :D. Później na uczelni atrakcji już nie miałem. Na zajęcia grzecznie chodziłem i integrowałem się z moją grupą, poznałem kilkoro fajnych ludzi... no i z dwiema dziewczynami można powiedzieć, że założyliśmy paczkę ;). Zajęcia skończyłem po 16. Dlaczego tak? A no dlatego, że w sobotę poszedłem dodatkowo na wykład, na inną grupę i miałem go już zaliczonego :). Później normalnie na pksa. Na stacji akurat stało Jasło. Wchodzę do autobusu i mówię, że proszę do Dobrzechowa, a kierowca na to, że nie ma do Dobrzechowa. Pytam więc czy to pośpieszny. A on mi: "pośpieszny?! pierwszy raz jedziesz?!", no to się odwróciłem i wychodząc odburknąłem, że "pierwszy". Kiedy już wychodziłem z autobusu, kierowca woła do mnie "to jedziesz czy nie?! przecież nie zostawię Cię tu, żeby Cię miały jakieś wilki zjeść". Oczywiście cały autobus, włącznie ze mną, ryknął śmiechem, a kierowca zgodził się wysadzić mnie w mojej miejscowości :). Widać kierowca miał dobry humor, gdyż później autobus jeszcze kilkakrotnie wybuchał śmiechem, ale już nie z mojego powodu :).

Tak więc weekend miał być "najgorszy", a okazał się fajny :). Aż odżyłem po tym zjeździe.. lepiej się czuję i mam dobry humor :). Praktycznie chciałem tutaj poruszyć jednak inny temat. Na początku powiem jednak, że rutyna niszczy i czasami coś nowego, nowe znajomości, nowe otoczenie potrafi dać wiele radości.

I to jest właśnie sens tego tematu! Dajmy szansę czemuś nowemu. Nie skreślajmy niczego tylko dlatego, że jest inne niż nasze wyobrażenia, że jest inne niż to do czego przyzwyczailiśmy się. O co mi chodzi? Oczywiście o wybory...

21 października, po ogłoszeniu wyników dostaję od kolegi smsa, którego treść pozwolę sobie przytoczyć "***** ***" (treść niecenzuralna została wygwiazdkowana). Następnego dnia słyszę w tv jak jeden z posłów obecnego rządu wylicza czego nowy rząd nie zrobi. Kolejnego dnia to samo słyszę od kolejnych dwóch osób... Tak sobie pomyślałem: "ludzie! PO jeszcze nie zaczęło rządzić a Wy już ich rozliczacie!". To jest dla mnie nie zrozumiałe! PiS rządził dwa lata. Jak politycy tej partii twierdzą, ich program został opracowany na 8 lat, a rządzili przez 2, więc nie mogli go zrealizować... sami jednak rozliczają PO po 1 dniu od wyborów... Heh, nie rozumiem tego. Nie spodobało mi się również to co powiedział premier po ogłoszeniu wyników. Tusk mówił, że chce, aby wszystkim było lepiej, również jego przeciwnikom, a zakończył swoją wypowiedź zdaniami o miłości.. Premier natomiast zaczął mówić, jak to wszyscy byli przeciwko rządowi...itd Zastanawiam się skąd takie coś się wzięło... Szok!

Na sam koniec chciałbym powiedzieć parę zdań o tym co się stało w Polsce od 01.05.2004.
Pozwolę sobie przytoczyć część pracy, którą napisałem na początku 2004 roku pt. "Polska na drodze do Unii Europejskiej":
Jakich korzyści oczekują Polacy po wstąpieniu w Struktury Europejskie?
(wymieniam tylko niektóre - najważniejsze)
- pobudzenia rozwoju gospodarczego kraju - poprawy warunków życia,
- ułatwień handlowych, likwidacji ceł, swobodnego przepływu towarów, usług, kapitału, osób,
- dostępu do funduszy Unii (kredyty, pożyczki),
- napływu nowych inwestycji i technologii,
- osiedlania się i podejmowania pracy w krajach Unii Europejskiej.

Do opracowania mojej pracy przeprowadziłem wtedy badania. Jak się okazało do integracji z UE najczęściej ankietowanych przekonywało:
- możliwość pracy w UE 57,8%,
- możliwość kształcenia za granicą 40,8%,
- otwarcie rynków zagranicznych na polskie towary 27,1 %
- rozwój polskich przedsiębiorstw dzięki pieniądzom zagranicznych inwestorów 27,1 %.

Wśród ankietowanych swoje plany z UE wiązało 54 % ankietowanych. Wśród nich można wyróżnić:
- dobra praca w kraju lub za granicą 86%,
- możliwość kształcenia za granicą 28%,
- wyjazd za granicę 11%.

Ankieta została przeprowadzona w ZS w Strzyżowie.

Całą pracę zakończyłem zdaniem: "Wnioskować zatem należy, iż świadomie prowadzone działania w zakresie integracji europejskiej, skutecznie wpłyną, w perspektywie następnych lat, na rozwój polskiej gospodarki i poprawę stopy życiowej obywateli."

Tak właśnie jest!

Do czego zmierzam? Ano do tego, żebyśmy racjonalnie podeszli do tego, skąd te zmiany w naszym kraju w ciągu kilku ostatnich lat.
Nasi rodacy wyjechali z naszego kraju, dlatego się zmniejszyło bezrobocie. Pracujący za granicą sprowadzają do Polski kapitał, nasze firmy eksportują za granicę polskie towary, aby nasi rodacy mieli do nich dostęp... Powstało wiele nowych firm, bo dostaliśmy na nie dotacje itd itd... to co napisałem tutaj to wszystko oczywiście jest w dużym uproszczeniu.

Ogólnie, myślę, że sami wyciągniecie wnioski z tego co tutaj napisałem i z tego co to miało oznaczać. Nasz kraj się rozwija i będzie rozwijał!

Pozdrawiam
___________________________
Małgorzata Ostrowska-Rzeka we mnie

03 październik 2007

Wywiad z Przemasem (PWS)

Wśród nas są ludzie, którzy chcą czegoś więcej, którzy chcą coś tworzyć, coś po sobie pozostawić..
Na początku było ciężko… Nieprzechylni ludzi chcą we wszystkim przeszkadzać, próbujący zniszczyć wszystko w zarodku… Jemu się udało… Przetrwał trudne chwile… Teraz daje koncerty, wydaje kawałki, a obecnie szykuje się do wydania pierwszego solowego albumu… Kilka lat ciężkiej pracy, wiele wysiłku i wiele włożonego serca… Zapraszam Was do przeczytania wywiadu z Przemasem (PWS).

macko_k: - Cześć Przemas. Na początku powiedz nam parę słów o sobie. Ile masz lat? Skąd jesteś?
Przemas: - Dobry, emano z tej strony Przemas (Południowo-Wschodnia Strona). Jestem 22 letnim mieszkańcem Dobrzechowa.

macko_k: - Kiedy zafascynowałeś się hip hopem i co Cię w nim urzekło? Można powiedzieć, że Ty i HH to miłość?
Przemas: - Końcówka lat 90. Brat pożyczył od kogoś kasetę z rapem, przesłuchałem, zajarałem się mocno. Wiesz, trudno jest powiedzieć co mnie urzekło, to było coś takiego jak z dziewczyną, jak miłość od pierwszego wejrzenia. Zdecydowanie, hip hop i ja, ja i hip hop - wielka miłość!!!

macko_k: - Co Cię zainspirowało do nagrania pierwszego kawałka? Czy możesz nam przedstawić swoją dyskografię?
Przemas: - Na pewno był jakiś wpływ, na to że nagrałem pierwszy numer, ale szczerze mówiąc to nie pamiętam. Wszystko zaczęło się od domowych nagrań na kasetę. Wiadome 2 magnetofony, z jednego leciał bit, a do drugiego nagrywałem wokal. Pierwszy poważny track nagrałem w 2001 roku, to był numer Dane słowa, do którego bit zrobił Coffee. W 2004 roku razem ze Szrederem i Siemianem nagraliśmy płytę pod banderą Wyrwani z rzeczywistości. Płyta zawierała 10 tracków, a cały materiał powstał u Siemiana w pokoju. W 2006 roku nagrałem featuringi na płytę Cebe$ia, do 2 kawałków i na płytę Wąskiego też do 2 kawałków. W między czasie powstał singiel Południowo Wschodniej Strony - 3 tracki. 2007 rok nagrałem feat. na płytę Grubego i nagrywam swoje solo.

macko_k: - Obecnie współtworzysz grupę Południowo Wschodnia Strona. Kto oprócz Ciebie należy do PWS i jaka jest Wasza historia?
Przemas: - Południowo Wschodnia Strona to ja i Cebe$. Patent powstał w 2005 roku. Dotychczas nagraliśmy 3 tracki pod tą banderą.

macko_k: - Mówi się, że w HH najważniejszy jest przekaz jaki niesie ze sobą każdy kawałek. Co Ty w swoich kawałkach chcesz przekazać swojej publiczności?
Przemas: - Nie pytaj mnie o to, spytaj publiczność co odbiera. To jest ważne.

macko_k: - Kilka razy występowałeś na żywo przed publicznością. Gdzie najlepiej Ci się występowało?
Przemas: - Bez wątpienia na Nowym Mieście w Rzeszowie. Nie pamiętam dokładnie nazwy klubu, ale chyba Las Vegas. Mistrzowski klimat.

macko_k: - Pomimo, że sam rymujesz i wydajesz swoje utwory, czy masz jakiegoś innego ulubionego wykonawcę?
Przemas: - No jasne: Bez Cenzury.

macko_k: - Na przestrzeni ostatnich kilku lat dużo w naszym kraju się zmieniło. W jaki sposób ewoluował HH i w jaki sposób zmieniała się Twoja twórczość?
Przemas: - W naszym kraju HH ma takie wzloty i upadki. Każdego roku wychodzi w ch** płyt ale dobrych wśród nich jest 2, 3. Czy ewoluował?! Raczej nie, ci którzy byli są, robią swoje. Co chwile pojawia się jakieś k**** gówno w stylu Verby co podpisują pod HH i tak się ma polski HH dzisiaj. U mnie jest wszystko po staremu, jeśli coś się zmienia i dotyczy mnie, to o tym nawijam.

macko_k: - Czyli rymujesz o tym wszystkim co Cię otacza?
Przemas: - Tak, rymuje o tym co mnie otacza, opisuje własną egzystencje i wszystko co w niej. " Nadaje o tym co na sercu mi leży " ( z kawałka Daję wam)

macko_k: - Dużo jest młodych ludzi, których zafascynowała ta muzyka. Wielu z nich mimo wszystko może nie rozumieć tego, co było kiedyś. Dla części z pewnością to właśnie Verba reprezentuje HH. Czy to oznacza, że HH podzielił się na dwa gatunki: lekki i hard?
Przemas: - Przede wszystkim nie przypisujmy Verby do HH. Wiesz ja nie lubię takiego szufladkowania na lekki i ciężki HH. Dla mnie jest dobry rap, ch***** rap i nie rap. Verba to jest - NIE RAP.

macko_k: - Jak odniesiesz się do stwierdzeń, że „HH to poezja śpiewana" oraz „HH jest teraz modny i wszyscy się nim interesują"?
Przemas: - Hehehe "HH to poezja śpiewana", no może coś w tym jest, ale dla mnie HH to HH nie poezja. To, że HH jest teraz modny to fakt.

macko_k: - A jak odnosisz się do tej mody? Coraz więcej młodych ludzi zaczyna nagrywać swoje kawałki. Czy widać różnice między np. Tobą i młodszym pokoleniem?
Przemas: - Cieszę się, że młodzi nagrywają, że robią swoje, ale jeśli robią to z czystej zajawki, a nie tak, że kolega nagrywa, to ja też będę nagrywał. Różnice są, to jest normalne, inne myślenie, inne patenty, inne cele.

macko_k: - A jakie są Twoje cele?
Przemas: - Wiedza, miłość, szczęście, skończenie płyty i wyremontowanie auta.

macko_k: - Czy możesz dać jakieś wskazówki dla młodych adeptów HH?
Przemas: - Róbcie swoje i p********* opinie innych.

macko_k: - Czy nie uważasz, że HH obecnie jest muzyką bardzo opłacalną i z tym się wiąże, że również komercyjną? Czy uważasz, że to coś złego? Starasz się wejść w ten nurt, czy raczej starasz się trzymać od tego z daleka?
Przemas: - HH jest opłacalny ale nie w Polsce. Jest komercyjny, tylko w przypadku słabego rapu. Takie jest moje zdanie na ten temat. Wiesz, to że, tutaj gadamy może być również postrzegane jako wejście w komercje.

macko_k: - W komercji raczej chodzi o duże zyski, a tutaj raczej nie ;). To normalne, żeby się promować, żeby pokazywać swoją twórczość. W marketingu nie zawsze najważniejszym celem są zyski. Przykładowo cele marketingu organizacji charytatywnych, czy małych organizacji sportowych są nastawione na zupełnie inne aspekty niż zyski. A w jaki sposób Ty starasz się rozpowszechniać swoją twórczość?
Przemas: - Wiesz, jeśli robisz rap na nielegalu, to zazwyczaj jest on rozpowszechniany drogą " z ręki do ręki". Staram się, rozpowszechniać swój rap, żeby ludzie mogli usłyszeć, to co mam do powiedzenia. Dlatego tracki czy to solowe czy PWS są dostępne na stronie www.Hip-Hop.pl i na profilu myspace i na wrzucie jeszcze są. Jest to robione po to, by trafić do szerszego grona odbiorców. A wiadome, że internet daje taką możliwość. Oczywiście są to pojedyncze numery, kawałki promujące, jak np. Europy peryferie.

macko_k: - Przemas wiem, że teraz pracujesz nad nową płytą. Zapowiedzią tej płyty jest właśnie kawałek „Europy peryferie". W kawałku tym uwaga odbiorcy została zwrócona na problemy z jakimi boryka się nasz kraj. Czy powstanie tego kawałku jest w jakiś sposób powiązane z przyśpieszonymi wyborami parlamentarnymi?
Przemas: - Numer Europy peryferie jest takim obrazem Polski. Nawijamy o tym co nas dotyczy, nie myślałem nagrywając go o wyborach, chociaż jak wygra PiS to się wk*****, ale mniejsza o to.

macko_k: - Nie no, możemy również pogadać o polityce. Nie chcesz, żeby wygrało PiS ze względu na pewnego rodzaju konserwatyzm? Wydaje mi się, że HH to bardziej liberalna muzyka. Czy jedno z drugim się wiąże?
Przemas: - Hehehe, słuchaj to nie jest tak. Ja chcę zmian, ale zmian na lepsze. Nie obietnic bez pokrycia. Co wyprawiają rządzący każdy widzi, podwyżki, afery, z kraju uciekają młodzi, a miało być całkiem inaczej…

macko_k: - Czy cała płyta będzie w podobnym tonie co pierwszy kawałek? A jeśli nie to czego możemy się spodziewać po niej? Co się na niej znajdzie?
Przemas: - Płyta będzie zawierać 13 tracków, w tym 2 skity i outro. Dużo gości, kozackie bity, warto czekać. Numery są, że tak powiem do tańca i do różańca, mam nadzieję, że każdy znajdzie na niej coś dla siebie. Numery są różne, płyta jest zróżnicowana, każdy kawałek ma swój klimat.

macko_k: - Kto wystąpi na niej oprócz Ciebie?
Przemas: - Są to ludzie, z którymi jestem związany na codzień: T.M.N, Karmazyn, Kosi, Albinos, Wąski, Wers Za Wers, mam nadzieję, że Drong i Cebe$ będą ale to wszystko wyjdzie w praniu, na pewno będzie Ania, w jednym albo w dwóch kawałkach. Także dużo gości, polecam.

macko_k: - Mówisz Ania.. Kiedyś był kawałek „Jesteś lekiem na całe zło”, a całkiem niedawno „Sacrum”. Czy kawałek z Anią będzie w jakiś sposób podobny do tych dwóch czy to będzie zupełna nowość, coś innowacyjnego?
Przemas: - Ja zawsze chciałem nagrać kawałek z panną w refrenie, podobają mi się takie numery. Ania ma świetny głos, a na wspólne nagranie zaprosiłem ją już jakiś czas temu. Będzie to pierwszy kawałek, który nagram z Anią, w ogóle pierwszy, który nagram z dziewczyną. Nie, nasz kawałek nie będzie w żaden sposób podobny do tych, które wymieniłeś. Będzie na szybkim bicie, a jego tytuł to Melanż. Na pewno będzie to coś nowego, przynajmniej dla mnie.

macko_k: - A kiedy zostanie ona opublikowana?
Przemas: - Chciałbym, żeby ukazała się do końca roku, ale wiesz jak to jest. Mogą być delikatne obsunięcia terminu.

macko_k: - Gdzie będzie można Cię posłuchać na żywo w najbliższym czasie?
Przemas: - Na pewno będzie koncert promujący cd, ale to jeszcze nie teraz. Dopiero za jakiś czas, także póki co nie ma koncertów, ale będą, cierpliwości.

macko_k: - Jeśli czytelnicy będą mieli jakieś pytania i zdecydują się je napisać w komentarzach, to czy mogą liczyć na Twoją odpowiedź?
Przemas: - Oczywiście.

macko_k: - Na koniec, czy chciałbyś coś powiedzieć czytelnikom?

Przemas: - Wasze zdrowie w gardło moje, z Bogiem.

macko_k: - Dzięki.
______________
Tutaj można posłuchać Przemasa:
http://www.myspace.com/przemasprostozpodziemia
http://www.hip-hop.pl/ustawki/projektor.php?usr=11719659831309