29 listopad 2007

samo życie ;)

No i wojna. Mała, bo mała, ale wojna. A o co poszło?! Oczywiście - zazdrość, czyli o młodsze... :D. Oglądając gazetkę z młodszymi modelami ;), stwierdziłem, że są całkiem, całkiem :D. Takie fajne, zgrabne i drobniutkie :D. Na koniec dodałem, że podobają mi się i nie narzekałbym, gdyby to nie była tylko gazetka :D. Niby teraz jest już ok, ale dalej coś trochę buczy... :/. Ech, tak to jest ze starszymi komputerami ;).

Od poniedziałku idę do pracy. Pracował będę tutaj: http://www.bsstrzyzow.pl/
Jak to będzie? Zobaczymy... W każdym bądź razie, cieszę się z tego :). Ponadto dziękuję tym, którzy cieszą się ze mną ;).

Dzisiaj nie będę się rozpisywał, powiem więc tylko, szkoda Radzio, że nie wpadniesz tutaj na weekend...

Pozdrawiam

28 listopad 2007

Sylwester 2007 - Remiza Dobrzechów

SYLWESTER 2007!!!!

Remiza w Dobrzechowie zaprasza na wspólne spędzenie Sylwestra ;]
Gwarantujemy dobrą zabawę, świetną muzykę i super wyżerkę ( dwa ciepłe dania - w tym słynne leczo Karolinki :D).
Obowiązkowo toast o północy i pokaz fajerwerków.
Cena wstępu to 25 zł ;] W cenę wlicza się także alkohol!!
Zapraszamy wszystkich chętnych. Zapisy przyjmujemy najpóźniej do 25 grudnia. Śpieszcie się bo liczba miejsc ograniczona ;).

Więcej info i zapisy u Chomika, jej numer gg to 9373463.

http://www.sylwester-zapisy.prv.pl/

27 listopad 2007

Ciekawy świat

Tak, jak wcześniej już pisałem, od grudnia zaczynam pracę. Pozostały jeszcze do załatwienia formalności. Dzisiaj pojechałem zawieźć do banku kwestionariusz osobowy. Na kwestionariuszu było jednak miejsce na zdjęcie... którego nie miałem czym przykleić. Tak, więc będąc już w Strzyżowie, musiałem kupić jeszcze klej... Poszedłem do sklepu...

W sklepie był sprzedawca i ktoś kto zajmował się towarem, jeden klient i ja. Klientem był jakiś starszy pan. Przytoczę Wam mniej więcej rozmowę... Starszy pan mówi do sprzedawcy: "poproszę płyn do kąpania", sprzedawca bierze jakiś płyn, pokazuje pytając "ten?", na co starszy pan "ale ten płyn będzie do kąpania ubrań?" :D. Sprzedawca zgłupiał (ja zresztą też ;)), no ale zareagował na to pytaniem "czyli płyn do płukania ubrań?", na co starszy pan "tak, tak płyn do kąpania ubrań, tzn płyn do kąpania ubrań, tzn ten tak, ten". Ja się zacząłem jeszcze bardziej uśmiechać, sprzedawca zresztą też. Pan zapłacił, a sprzedawca zapytał co mi trzeba. Mówię więc, że potrzebuję klej do papieru taki, żeby zdjęcie przykleić... A wtedy zbierający się starszy pan, mówi do mnie "Panie tam i tam [nie wiem dokładnie gdzie (byłem zbyt zaskoczony, żeby zapamiętać) , dlatego napisałem "tam i tam"] jest taki świetny klej, wszystko pan nim przykleisz", ja mówię do gościa "ale mi trzeba tylko, żeby zdjęcie przykleić", na co gość "tak, ale ja tylko panu mówię, że tam jest taki świetny klej, że przykleisz pan co tylko chcesz". Zapłaciłem w końcu za ten i wychodzę, a ze mną wychodzi starszy pan i dalej swoje "panie tam jest taki świetny klej, kosztuje tylko 4,50 a wszystko pan przykleisz i drewno i metal i co tylko pan chcesz", na co ja już lekko podk**** mówię "panie, ale ja chcę tylko zdjęcie przykleić!", na co starszy pan "tak, ale ja tylko tak mówię, że tam jest taki świetny klej..." już nie dałem mu skończyć, przerwałem mu mówiąc, że bardzo mu dziękuję za świetną radę, na pewno skorzystam i poszedłem... gość jeszcze coś pomruczał pod nosem o tym kleju, ale już nie wiem co ;)... miałem dość ;).


Przytoczę Wam fragmenty z Newsweeka nr 46/2007 z dnia 18.11.2007, autor: Luiza Łuniewska, tytuł: "Patrz na mnie i wstydź się!", str. 92.

Fragment 1:
" Powiedzieć, że Polacy są nacją obrażalską, jest rzeczą wielce ryzykowną. Bo wiadomo, jeśli są - to się obrażą, jeśli się nie obrażą - znaczy bzdura"

Fragment 2:
"Obrażanie się oznacza: naruszyłeś moje dobro. Postąpiłeś nie po mojej myśli. Nie mogę nic innego zrobić, więc stanę się pomniczkiem mojej krzywdy. Patrz na mnie i wstydź się! - tłumaczy psycholog Tatiana Ostaszewska-Mosak. Gdy dojrzewamy coraz mniej się obrażamy. Stajemy się wrażliwsi na innych, potrafimy lepiej wczuć się w ich położenie. Z obrażania należy wyrosnąć, bo jest oznaką infantylności. Gdy dorastamy, zastępujemy je np. mediacją.

W język polskim czasownik "obrażać" ma dwa znaczenia: funkcjonuje jako określenie czynności - obrazić kogoś, i skutków psychologicznych - obrazić się. Akcji i reakcji. - Obrażanie ma wymiar trochę symboliczny. Obrazić można kogoś na dziesiątki sposobów: słowem, gestem, miną, a nawet przez zaniechanie, czyli nie zrobiwszy lub nie powiedziawszy czegoś - tłumaczy dr Waldemar Kuligowski, antropolog z UAM w Poznaniu."

Fragment 3:
"Pewien mąż poczuł się obrażony treścią SMS-a w telefonie żony. "Jest posłuszny. Wybrzydza przy jedzeniu. Rujnuje meble. Wiecznie bałagani. Ostatnio zrobił się bezczelny." Mężczyzna po przeczytaniu tej krótkiej, ale treściwej informacji, wziął zarzuty do siebie, po czym pobił żonę, nie słuchając jej tłumaczeń. Wszystko wyjaśniło się dopiero na posterunku policji. Kobieta miała na myśli psa."

W artykule tym przytoczono również kilka wypowiedzi dzieci.
Anielka, 5 lat:
"Jak się dziecko obraża, to się mówi, że obrażalski i beksa, a jak duży, to do razu wszyscy się przejmują".

Patryk, 5 lat:
"Wiem, czemu Kaczyńscy się obrazili - bo wszyscy wołali na nich kaczki i wołali kwa, kwa. Kto, się przezywa, tak samo się nazywa".

Kasia, 4 lata:
"A niektóre dzieci, jak się obrażą, to pokazują innym język. Ja też pokazuję, ale ja wtedy mam rację".

Leon, 6 lat:
"Jak ktoś się obrazi to można go przeprosić. Koledze można powiedzieć: no chodź się z nami bawić, i on już nie jest obrażony. A jak się dorosły obrazi, to już się trzeba poprzymilać".

Antoś, 5 lat:
"Jak się obrażę, to siedzę smutny. Przychodzi mama, a ja nic. Mama mówi, Antek, nie obrażaj się, a ja nic. Mama mówi, Antek, chodźmy z Baksem na spacer, a ja nic. To mama przychodzi i mówi, Antoś, a jajo niespodziankę chcesz? I ja się wtedy nie obrażam".


W gruncie rzeczy, tak jak przedstawiono w tym artykule, tak jest. Kategorie przyjaźni, miłości, partnerstwa rysujemy poprzez to, że ktoś nam nie odpisał na smsa, nie odpuścił sygnału, nie odpisał na maila, czy po prostu nie zagadał do nas, gdy my często zagadujemy... Ech, niekiedy przechodzi to w paranoje...

Podobnie rzecz ma się z "nudą". Często, gdy ktoś nam powie "nudzę się, może się spotkamy" lub "piszę do Ciebie bo się nudzę", my często odbieramy to ze złością uważając, że ktoś nas traktuje jak lekarstwo na zabicie nudy, że tak to się nawet nie odezwie, a tylko jak się nudzi to wtedy znajdzie dla nas czas itd itd

Chciałem tutaj powiedzieć, żeby tego tak do końca nie odbierać negatywnie. Często mówiąc "nudzę się", chce się po prostu powiedzieć "lubię Cię, stęskniłem się i dlatego chciałem z Tobą porozmawiać". "Nudzę się" jednak łatwiej przechodzi czasami przez gardło ;). Ponadto, czasami jest tak, że ma się 1000 spraw na głowie, ale szukając pretekstu, żeby napisać, spotkać się czy pogadać, zaczyna się rozmowę od "nie mam co robić", czy "nudzę się". Po prostu, czasami inaczej się mówi, a inaczej czuje. Ogólnie uważam jednak, że mówiąc "nudzę się" ma się bardziej na myśli "chciałbym tą chwilę spędzić z tobą i tylko tobą", a nie "jesteś ostatnią osobą, która mi została". Rzecz się w głównej mierze tyczy stosunków damsko-męskich z podtekstem ;).

26 listopad 2007

Takie klocki

Obecnie mieszka w Dobrzechowie, ale kiedyś... Mordował. Pod pretekstem zabawy zaduszał swoje ofiary. Znaleźli się świadkowie, którzy widzieli jego zbrodnie. Został oskarżony i skazany na karę śmierci. Mając już praktycznie strzykawkę z trucizną przy skórze... miał wiele szczęścia. Trafił w odpowiednie ręce, dostał azyl, a teraz pomimo, że z wyrokiem, mieszka w Dobrzechowie... Mowa tu... o moim piesku :D.

Moja psina, będąc jeszcze szczeniakiem, miała dziwny pociąg do kur... Kury, wiadomo jak to kury ("kurzy móżdżek") bawić się nie umiały i jedna po drugiej padały ;). Tak więc moja psina została oskarżona i skazana... Jednak człowiek u którego wtedy moja psina mieszkała, zdecydował się przywieźć go do nas i zapytać czy go chcemy... Pomimo, że z wyrokiem, od tamtego momentu psina została z nami... ;)

Ostatnio mój pies jednak zrobił sobie coś w tylną łapę. W sobotę jak wróciłem ze szkoły, siedział przy drzwiach i merdał ogonem. Ruszyłem go po futrze i powiedziałem, żeby szedł na górę. Wtedy zobaczyłem, że pies nie może z tą łapą wyjść po schodach. Oczywiście wszystkim nam bardzo szkoda, że tak cierpi, dlatego wszyscy zaczęliśmy się z nim dzielić jedzeniem, więcej go głaskać, a także pomagać wychodzić po schodach... I co się stało? Pies się wycwanił! Teraz przed wyjściem po schodach patrzy tylko, czy ktoś jest, czy ktoś na niego patrzy i czy ktoś go podsadzi do góry! I naprawdę, nie żebym oskarżał własnego psa o cwaniactwo albo oszustwo, ale sam widziałem jak stawiał dzisiaj czwartą łapę na ziemi (chyba myślał, że nie patrzę)! a tak to cały czas biega na trzech łapach! :D

Ponadto to ogólnie wiadomo, że ludzie mają skłonności do wyolbrzymiania swoich problemów, do użalania się na sobą... ludzie owszem... ale pies?! - to już przesada ;).

Ogólnie wiadomo również, że jest wiele pięknych kobiet :). Ostatnio tak szczególnie w oko wpadły mi aż dwie dziewczyny. Nie dość, że bardzo ładne, to na dodatek w moim typie :D. Naprawdę, po prostu śliczne i w ogóle... ;). Co ciekawe, to mogę przypuszczać, że jedna po przeczytaniu tego mogłaby przypuszczać, że to o nią chodzi, a drugiej nawet nie przyszłoby do głowy, że to właśnie ona :D.

I ostatnia już rzecz...
- w ogóle
- na pewno
- na razie
Wyrażenia, które wpisałem wyżej od pauz, są wyrażeniami przyimkowymi, które pisze się rozdzielnie (czyli osobno)! Dlaczego to piszę? A no dlatego, że już parę razy zdarzyło mi się, że rozmawiając z kimś, gdy napisałem "na razie" spotkałem się z głupimi uwagami dotyczącymi sposobu pisania tego wyrażenia! No dosłownie, ludzie się ze mnie śmiali, że napisałem te wyrażenia rozdzielnie! I nie chodzi tutaj o samą ortografię, bo każdemu może się zdarzyć błąd. Chodzi o to, żeby się przynajmniej głupio nie odzywać ;).
Dla niedowiarków: http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629475

Mały ten świat ;)

Przypomniał mi się kawał, gdy Anglik rano wstaje i widzi piękny wschód słońca mówi "wonderful", gdy Polak rano wstaje i widzi piękny wschód słońca mówi "ja pier****". Może część z Was uzna, że to dziwne, ale w związku z tym dowcipem skojarzyło mi się coś takiego: Pamiętacie z dzieciństwa jak ktoś zadawał pytanie "co?" to często odpowiadało się "g****". Odnosząc się do tego, jeden kolega miał opis: " Anglio! Co? Euro!" ha ha to jest dobre :D. No Anglia pożegnała się z Euro - to fakt, nie żebym płakał z tego powodu - to drugi fakt ;). Wczoraj siostra mi powiedziała, że po losowaniu grup eliminacyjnych MŚ 2010 wszyscy się śmiali z Anglii, że znowu trafili na Chorwację :D.... No ale mniejsza z Anglią....

Znowu kolejny weekend spędziłem na uczelni. Ostatnio narzekałem, że w całej szkole znam tylko jedną osobę. Oczywiście przez te dwa zjazdy parę osób już poznałem - wiadomo, ale co mnie zaskoczyło w tą sobotę... jak się okazało, nie dość, że na tym samym kierunku, to dodatkowo nawet w tej samej grupie wykładowej jest... jeden z zawodników naszej Korony :D.

Ale, ale... jak to w szkole, człowiek zawsze się czegoś nauczy... Myślę, że Was to też zainteresuje...
Gdy pojawia się problem, człowiek angażuje dostępne zasoby, aby go rozwiązać. Czasami jednak nie posiadamy zasobów wystarczających do rozwiązania tego problemu. Gdy problem staje się coraz większy, zasadniczo coraz mniej skupiamy się na sposobie rozwiązania go, a coraz więcej skupiamy się na własnych emocjach. Nie możemy spać, myślimy o tym itd... Jaki jest najlepszy sposób na poradzenie sobie z własnymi (tego typu) negatywnymi emocjami? Walnąć 50 wódki przed snem :D.

Dodatkowo, jak się okazało na tym zjeździe, rzeczywiście mam zajęcia z profesorem, który ma swój własny program w tv. "Ekonomiczny Kalejdoskop Jedynki", wtorek TVP1, godz 22:30.

Dzisiaj przeczytałem na Onecie artykuł pt. "Genetyk alarmuje: mężczyźni znikną z ziemi", w którym pisze tak: "
"Dziennik": Kobiety wygrają wojnę płci - twierdzi w swej najnowszej książce "Przekleństwo Adama. Świat bez mężczyzn" znany brytyjski genetyk prof. Bryan Sykes. Dlaczego? Gdyż chromosom Y, który decyduje o tym, że dziecko będzie chłopcem, z pokolenia na pokolenie jest w coraz gorszym stanie."
więcej: http://wiadomosci.onet.pl/1647456,16,item.html

Tak więc drogie panie, dbajcie o nas :D.

A ponadto to chciałem podziękować wszystkim, którzy mówili mi osobiście lub przez gg, za to że czytacie to co piszę. To miłe :).

18 listopad 2007

Radocha :)

Kąpałem się. Wyszedłem z łazienki, akurat w tv leciała końcówka "Tańca z gwiazdami". Na środku zostały dwie pary. Ostatnia eliminacja przegranych. Usiadłem obok siostry i czekam na werdykt... Ktoś tam ogłasza wyniki, a moja siostra drze mi się do ucha "jeeest". Popatrzyłem się tylko na nią i popukałem do głowy. Ona mi na to wyjeżdża: "a co Ty robiłeś wczoraj" :D.

Tak, wczoraj nasza ukochana drużyna narodowa wywalczyła historyczny awans do EURO :). Ech, tyle czasu, tyle lat oczekiwań i w końcu się udało! Moje zamiłowanie do piłki nożnej rozpoczęło się w 1992 roku. Miałem wtedy niecałe 8 lat, a w Barcelonie odbywała się Olimpiada. Nasza reprezentacja zajęła wtedy 2 miejsce, przegrywając w finale z Hiszpanią 3:2. Poznałem wtedy smak wielkich zwycięstw (w grupie, w 1/4 i 1/2 oraz smak wielkiej porażki w finale). To było piękne i dlatego pokochałem ten sport..
Tutaj możecie zobaczyć wyniki na olimpiadzie WYNIKI

Kiedyś gra naszej reprezentacji oparta była na nadziejach. Dawały je wysokie zwycięstwa nad takimi drużynami jak np Azerbjdżan czy San Marino, jak również bardzo dobra postawa Widzewa Łódź i Legii Warszawa w Europejskich Pucharach. Nadzieje dawały również piękne przegrane, jak z Anglią 1:2 (po bramce Citki).

Wtedy myślałem sobie, jak świetnie muszą czuć się Ci, którzy odnotowują historyczne sukcesy. Jak to jest kiedy drużyna jedzie na Mistrzostwa i jak to jest się z tego cieszyć... Cóż, wtedy zmuszeni byliśmy się cieszyć zupełnie czymś innym. Wtedy zastanawiałem się, czy ja kiedyś będę miał przyjemność coś takiego przeżyć?! Miałem wczoraj :) Mam dzisiaj :) Będę miał... :)

Tutaj znajduje się 48 godzinna! relacja z wczorajszego meczu http://www.sport.pl/sport/1,74696,4677819.html.

Ponadto muszę się pochwalić :) - dostałem pracę :). Zaczynam od grudnia :). Więcej o tym napiszę wkrótce, jak już zacznę... Na razie jestem na etapie formalności, czyli medycyna pracy itp. Dodatkowo muszę jeszcze zakupić koszule, krawaty, garnitury itp... i START :)

PS. Dodam jeszcze, że to nie jest Komenda Wojewódzka Policji. Z KWP przysłali mi pismo, że dostałem mniej punktów na teście od osoby, która została przyjęta.

14 listopad 2007

"Maciuś zwiedza świat" ;)

Poszedłem do kiosku kupić Newsweeka. Zainteresował mnie wywiad z Beatą S. Nie chodziło mi jednak o poznanie samych kulis afery jaka powstała z jej udziałem, gdyż na ten temat mam już wyrobioną opinię, ale z ciekawości jakie to metody podrywu zastosował ów agent. Cóż, nic ciekawego się nie dowiedziałem. Jeśli ktoś wpadnie na podobny pomysł co ja, to.. nie polecam. Gdy zapłaciłem już za zakupy i odwróciłem się do tyłu ujrzałem znajomego... Znajomy zawołał mnie do siebie, a następnie powiedział, że ma do mnie sprawę... Zaciekawiło mnie to, więc zapytałem "co tam?". On mnie zapytał, czy jestem samochodem, bo skończyło mu się paliwo, w aucie ma bańkę i czy nie podjechałbym na stację. Uśmiechnąłem się i zapytałem "to gdzie masz tą bańkę" :).

Cóż, mój uśmiech nie był przejawem złośliwości, czy też szydery... po prostu przypomniały mi się stare dobre czasy :D. Zdarzyło mi się to dwa razy. Pierwszy nastąpił pod Komendą Powiatową PSP w Strzyżowie. Skończyłem pracę i poszedłem do auta, żeby pojechać do domu. Niestety, pierwotnie ta sztuka nie udała mi się, a jedynym pozytywnym akcentem tego zdarzenia było to, że parę osób miało z tego powodu ubaw :D. Za drugim razem wracałem ze Strzyżowa... Byliśmy z kolegami na egzaminie w Rzeszowie. Po egzaminie wróciliśmy do Strzyżowa, następnie przesiadłem się w swojego wtedysiejszego VW i ruszyłem do domu. Jakież było moje zdziwienie, gdy auto zaczęło zrywać, a w mojej głowie pojawiła się myśl "k***, miałem zatankować" :D.

Lubię czasem wspominać. Ostatnio opowiadałem koleżance moje przygody z młodych lat. Stwierdziła, że nigdy by się po mnie czegoś takiego nie spodziewała. Od kiedy mnie zna, zawsze uważała mnie za poważną osobę itd. Chyba myślała, że taki zawsze byłem.. Cóż, bywało różnie :D.

Ogólnie rozmowa ta wprawiła mnie w dobry nastrój. Muszę przyznać, że kiedyś robiło się różne rzeczy. Głupoty, na które teraz sami kiwamy głową, nazywamy je nierozsądnym zachowaniem. Jednak wtedy po prostu korzystaliśmy z życia, szaleliśmy, bawiliśmy... Wyszumieliśmy się, a teraz wyrastamy na pożądnych ludzi. I naprawdę, aż miło popatrzeć na to z perspektywy czasu. Powoli wkraczamy w dorosłe życie. Już inni, zmienieni, poważni i przygotowani... Tamto co kiedyś robiliśmy, to jak kiedyś zachowywaliśmy się, to dało nam pewne doświadczenie, które teraz z pewnością będzie procentować.. :). W takich chwilach czuję się szczególnie dumny z tego, że mogę powiedzieć "jestem Polakiem" :).

I tak też dzisiaj inna koleżanka powiedziała mi, że lubi czytać to co piszę. Porównała mojego bloga do czasopisma -pt. "Maciuś zwiedza świat". Strasznie mi się to spodobało. Głównie dlatego, że to zdanie dokładnie odzwierciedla to co piszę. Młody człowiek, poznający nowe rzeczy, zyskujący nowe doświadczenia i dzielący się swoimi przeżyciami, przemyśleniami z innymi. Miło, że ktoś to tak postrzega :). Chciałbym kiedyś napisać książkę (e-booka). Tak ją zatytułuje "Maciuś zwiedza świat" :).

Odnośnie tego, mam nadzieję, że już niedługo rozpocznę kolejną wielką przygodę :). Jeśli tylko uda mi się, wtedy napiszę co, kto, gdzie i jak :). Na razie powiem, że przez ostatni okres odżyłem :), a ta sytuacja, która się być może wykreuje, będzie spełnieniem części moich idealistycznych poglądów :).

Byłem ostatnio na testach na pracownika służby cywilnej w Komendzie Wojewódzkiej Policji. Nie udało się. 40 osób na 1 miejsce, ale to nie dlatego. Dlatego natomiast, że źle się przygotowałem. Na naukę miałem mało czasu, więc stwierdziłem, że będę czytał wybiórczo. Jak się później okazało - to był błąd. Przykładowo nie przeczytałem fragmentów jak się wylatuje ze służby, czy jakie są premie po 35 latach pracy, a takie pytania były. Zdobyłem jednak pewne doświadczenie i to uznaje za plus ;).

Na tych testach było 1 ciekawe pytanie: 5 pająków łapie 5 much w ciągu 5 godzin. Ile much złapie 100 pająków w ciągu 100 godzin?

Kto policzy niech odpowiedź wpisze w komentach ;). Ci co im mówiłem odpowiedź mają nie pisać :D.

Aha, i wrócę jeszcze do tego numeru Newsweeka. Jest jeden ciekawy artykuł, którego część chyba warto przytoczyć.

Pozdrawiam

12 listopad 2007

Elitarna klasa :)

W latach 1991-1999 uczęszczaliśmy do Szkoły Podstawowej w Dobrzechowie. Dzisiaj (mam nadzieję, że dzisiaj i że nie dowiedziałem się o tym z poślizgiem ;)) kolega Martin wyszedł z inicjatywą spotkania się po latach w wirtualnym świecie.

Zapraszam wszystkich, którzy uczęszczali ze mną do klasy podstawowej do wpisania się na stronie:
http://nasza-klasa.pl/school/58471/6

I prośba - porozsyłajcie powyższy link wszystkim z naszej klasy, których macie w kontaktach ;).

11 listopad 2007

Koncert - Knajpa Przystań

W dniu 23.11.2007 w Strzyżowie (k.Rzeszowa) w Knajpie Przystań odbędzie się koncert Hip-Hopowy.
Zagrają dla was: Przemas, Waski, Rokit, Tm.N, Gruby, Crail, Kaiteu, Bedi, Ryba, Serek, Banan
Zatańczą dla was: Siepieta i Kamil
Imprezę poprowadzi: DJ DUDI
Start:21:00, Wjazd: 3zł
ZAPRASZAMY!
Link źródłowy: http://www.hip-hop.pl/news/projector.php?id=1194615775

Wywiad z jednym z wykonawców - Przemasem, możecie przeczytać tutaj: http://mackok.blogspot.com/2007/10/wywiad-z-przemasem-pws.html

10 listopad 2007

Fragmenty z Newsweeka

Przytoczę Wam fragmenty artykułu z Newsweeka (nr 45/2007, 11.11.2007). Autorem artykułu jest Dr Marek Skała (szef Instytutu Szkoleń MEGALIT, trener PR i biznesu, autor książki "Psychologia zmiany - rzecz dla wściekniętych".

Tytuł artykułu: "Donaldyzacja konieczna", str 30.

Fragment 1:
"Ktokolwiek miał zastrzeżenia do braci Kaczyńskich, natychmiast stawał się wrogiem. Genialny przez rok Marcinkiewicz stał się kiepskim tancerzem, minister Sikorski - promotorem KGB, Bartoszewski z Geremkiem - współpracownikami rosyjskiego wywiadu. To nie było normalne i oczekiwanie, że ludzie PiS w opozycji będą działali już normalnie, jest wielką naiwnością."

Fragment 2:
"I żeby było jasne - ten tekst piszę, bo czuję się obrażony na byłego premiera i obecnego prezydenta. Mogą się obrażać oni, mogę i ja. W końcu to ja ich utrzymuję, bo to ja płacę podatki. Na byłego premiera czuję się obrażony za to, że zapisał mnie do ZOMO (bo nie stałem z nim i jego seksaferzystą Lepperem), że oskarżył mnie o popieranie korupcji (bo nie popieram Ziobry i Kamińskiego) i o budowanie wspólnego frontu z mordercą księdza Popiełuszki. Przeprosin nie oczekuję. Jeśli prezydent uznaje dziś jakieś słowa Tuska (do dziś nie wiadomo jakie) za obelżywe, to pytam, co zrobił i jak zareagował na słowa o szambie, czarownicy i eutanazji? Dlatego też czuję się obrażony na prezydenta za to, że akceptował tamte obelgi ze strony Rydzyka oraz fałszywe przedwyborcze ataki, że je milcząco, a czasem i słownie wspierał. Proszę, by się postarał, przemyślał i jednak przeprosił. Jest nas w końcu, tych oskarżonych o wspólny front z mordercą Popiełuszki, ponad 10 milionów."

Fragment 3:
"Nie miałem też dobrych skojarzeń, słysząc okrzyki premiera o fałszowanych sondażach i o tym, że premier ma własne, prawdziwe, w których PiS wygrywa. Ale chętnie, już bez emocji przedwyborczych, zobaczyłbym te sondaże. Tym bardziej że premier rządu oskarżył pięć poważnych firm nie o błędy merytoryczne, ale o zwyczajne oszustwo."

Fragment 4:
"Nie miejmy złudzeń, jeśli będąc u władzy prowadził stale kampanię wyborczą, będzie to czynił w opozycji jeszcze mocniej."

Fragment 5:
"Co robić gdy będą krzyczeć? Zastosować technikę zdartej płyty donaldyzacyjnej - to znaczy stale jak zdartą płytę powtarzać te same zdania: 1) Nie mogę poważnie potraktować pana słów, bo pan w takich sprawach zazwyczaj żartuje, jak przy obietnicy odejścia, jeśli przegra pan wybory. 2) Nie mogę poważnie traktować pana słów, bo pan często mijał się z prawdą, tak jak w przypadku sfałszowanych sondaży. 3) Nie będę z panem rozmawiał, dopóki pan mnie nie przeprosi za posądzenie o wspólny front z mordercą księdza Popiełuszki."

W celu przeczytania całości artykułu, zapraszam do Newsweeka.

09 listopad 2007

Wypadek

Tutaj znajduje się informacja zamieszczona na stronie Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie odnośnie dzisiejszego wypadku:

http://podkarpacka.policja.gov.pl/97/97/art6404.html

[*]

Dodano 10.11.2007, godz 13:53
Pogrzeb odbędzie się jutro (tj. 11.11.) o godzinie 13 w kościele w Dobrzechowie.

Dodano 12.11.2007, godz 13:17
Nieco szersza informacja zamieszczona na podstronie KPP Strzyżów:
http://www.podkarpacka.policja.gov.pl/89,182,184/184/art10039.html

01 listopad 2007

Dzień wspomnień

Tak niedawno był początek roku, a teraz mamy już prawie jego koniec. 1 listopada to dzień w którym najpiękniejsze są cmentarze. Mieszkam w pobliżu cmentarza, więc każdego roku, w ten dzień, w nocy, z mojego łóżka widać go bardzo dobrze. Te setki, a może tysiące zapalonych zniczy, wyglądających z odległości około pół kilometra jak małe jasne punkciki dające pomarańczową łunę na czarnym tle. Naprawdę bardzo ładny widok (jeśli jakaś ładna dziewczyna chciałaby wpaść do mnie do łóżka pooglądać, to zapraszam :D - żart oczywiście ;)).

Na początku pozdrawiam moją rodzinę z Niemiec, która jak widzę, często tutaj zagląda ;).

Jako, że interesuję się ekonomią (nawet studiuję ekonomię o specjalizacji biznes międzynarodowy i zarządzanie projektami) lubię zdobywać różne ciekawe informację z tego zakresu. Ostatnio upodobałem sobie oglądać pewien program ekonomiczny w tv. Pod koniec ostatniego odcinka, zwróciłem uwagę na prowadzącego. Jakież było moje zdziwienie, gdy zauważyłem, że prowadzący ma taki sam tytuł oraz takie same personalia, jak jeden z moich wykładowców :). Fascynujące po prostu :). Nie mogę się doczekać tych zajęć, aby przekonać się czy to rzeczywiście ten sam człowiek :), a jeśli tak to wykłady na pewno będą ciekawe, gdyż w tv lubię go słuchać:).

Ostatnio zaniedbałem trochę moje życie towarzyskie. Nie traktuję tego, jako zmarnowany czas, ale pora to nadrobić :D. Wcześniej jednak czeka mnie weekendowa nauka, a w poniedziałek egzekwowanie mojej dotychczasowo zdobytej wiedzy... Na razie nie powiem o co chodzi, jak mi wyjdzie to na pewno pochwalę się :D.

Dzisiaj jest dzień szczególny. Dzień, w którym wyjątkowo myślimy o tych których już między nami nie ma. O najbliższych, o ludziach "z gazet", o poległych w walce, czy po prostu o tych których często mijaliśmy na ulicy nawet ich nie znając, a których teraz już między nami nie ma.

Dla mnie ten dzień, jest dniem wspomnień z dzieciństwa. Wspomnień o ludziach, dzięki którym kształtowała się moja osobowość. Ludzi, których widywałem na co dzień, jak i tych których znam tylko z tv, a których już nie ma... W tym roku odeszło wielu ludzi, których ciepło wspominam z moich najmłodszych lat...

Każdy z nas ma jakiś cel w życiu. Czy to jest cel na najbliższy okres, czy też na wiele lat.. Jedni z nas żyją dla pieniędzy (w pozytywnym znaczeniu, czyli ciężką pracą polepszać swoją sytuację życiową), inni chcą realizować siebie poprzez różne działania, jeszcze inni żyją dla ideologii. Ja chyba jestem właśnie tym ostatnim. Pomimo, że jeszcze nigdzie się nie wybieram ;), to jednak nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie ten ostatni dzień. Nigdy nie wiadomo, kiedy będzie ostatnia notka na blogu, ostatnia relacja z meczu, czy ostatni uśmiech. Chciałbym jednak tak przeżyć swoje życie, aby kiedyś ktoś poczuł, że coś nagle się zmieniło i to nigdy nie wróci... Dlatego kochajmy, pragnijmy, walczmy o swoje marzenia, cieszmy się każdym dniem. Uśmiechajmy się do siebie, a gdy ktoś się nie uśmiecha do nas, uśmiechajmy się do niego, żeby wiedział, że ktoś taki uśmiech chce temu komuś dać :).

To jest również dzień wyjątkowych spotkań. Spotkań na cmentarzu. Tego dnia spotykając się, nie rozmawiamy o zwykłych, codziennych tematach. Często mówimy sobie tylko "cześć", jedynie podajemy rękę, kiwniemy głową, uśmiechniemy się, czy po prostu popatrzymy na siebie... W tym dniu jednak widać jak od wszystkich emanuje "dobroć" wszyscy idziemy na cmentarz w jednym celu. Pokazać, że ktoś był wyjątkowy i czcić jego Imię.

[*] ta świeczka jest dla wszystkich, którzy miałem przyjemność poznać, a których już nie ma. Zapalcie i Wy swoje świeczki.

Ciekawy jestem, czym dla Was jest ten dzień i jak go wewnętrznie przeżywacie?