No i okres wakacyjny dobiega połowy. Moje dwa tygodnie wolnego przypadną pewnie dopiero na początek września, ale myślę, że i wtedy da się coś ciekawego wymyślić, żeby było miło. Mamy koniec lipca. Jeśli ktoś nie pamięta co się dzieje końcem lipca to zapraszam tutaj: http://mackok.blogspot.com/2007/07/biaa-dama-w-dobrzechowie.html
Życie płata nam różne figle, raz jest dobrze, a raz jest źle. Pewnego razu przyszedł do mnie pewien pan. Powiedziałem mu, że musi chwilkę zaczekać, a on mi "mówi się trudno i kocha się dalej". Takie dziwne słowa ni stąd ni stamtąd, ale jednak dające do myślenia. Wracając myślami do "starych czasów" przypomina mi się pewne zdanie "czy można nienawidzić cały świata za to, że czasami pada deszcz i dmie wiatr" (jakoś tak to szło).
Tak sobie przypominając ostatni semestr na uczelni i zajęcia z ubezpieczeń w obrocie międzynarodowym, suma ubezpieczeń i wypłaconych odszkodowań musi być równa. Podobnie chyba jest i w życiu. Coś musi być źle, żeby coś innego mogło iść dobrze. Ktoś musi być smutny, żeby ktoś inny mógł być wesoły itd.
A propo uczelni, to mogę powiedzieć "jak zawsze", czyli sesja zaliczona, wszystko w terminie pierwszym, tak więc mam już wakacje. Miałem w tym roku dużo szczęścia. Muszę tutaj również zauważyć, że oprócz szczęścia towarzyszyli mi w tej drodze przyjaciele z uczelni, którzy też mają w pewnym sensie swój udział w moim "sukcesie". Z tego co sobie wyliczyłem, to będzie stypendium naukowe. Teraz trzeba trochę odpocząć i chyba zacząć się przygotowywać do ostatniej prostej, czyli pisania pracy magisterskiej.
Ale póki co pewnie trzeba się wykąpać i iść spać. Jutro kolejny dzień do pracy a sobota wolna. Będzie trzeba się wybrać na zakupy. Remontuje pokój. Jeszcze parę rzeczy kupić i będzie gotowe.
Życie płata nam różne figle, raz jest dobrze, a raz jest źle. Pewnego razu przyszedł do mnie pewien pan. Powiedziałem mu, że musi chwilkę zaczekać, a on mi "mówi się trudno i kocha się dalej". Takie dziwne słowa ni stąd ni stamtąd, ale jednak dające do myślenia. Wracając myślami do "starych czasów" przypomina mi się pewne zdanie "czy można nienawidzić cały świata za to, że czasami pada deszcz i dmie wiatr" (jakoś tak to szło).
Tak sobie przypominając ostatni semestr na uczelni i zajęcia z ubezpieczeń w obrocie międzynarodowym, suma ubezpieczeń i wypłaconych odszkodowań musi być równa. Podobnie chyba jest i w życiu. Coś musi być źle, żeby coś innego mogło iść dobrze. Ktoś musi być smutny, żeby ktoś inny mógł być wesoły itd.
A propo uczelni, to mogę powiedzieć "jak zawsze", czyli sesja zaliczona, wszystko w terminie pierwszym, tak więc mam już wakacje. Miałem w tym roku dużo szczęścia. Muszę tutaj również zauważyć, że oprócz szczęścia towarzyszyli mi w tej drodze przyjaciele z uczelni, którzy też mają w pewnym sensie swój udział w moim "sukcesie". Z tego co sobie wyliczyłem, to będzie stypendium naukowe. Teraz trzeba trochę odpocząć i chyba zacząć się przygotowywać do ostatniej prostej, czyli pisania pracy magisterskiej.
Ale póki co pewnie trzeba się wykąpać i iść spać. Jutro kolejny dzień do pracy a sobota wolna. Będzie trzeba się wybrać na zakupy. Remontuje pokój. Jeszcze parę rzeczy kupić i będzie gotowe.

0 komentarze:
Prześlij komentarz