Życie jest dylematem wyboru. Czasami stając przed pewnym problemem podejmujemy pewną decyzję, decydujemy się na pewien krok. Gdy decyzja już jest podjęta wydarza się coś, co psuje cały ład i porządek całości. Wszystkie przemyślenia szlak trafia i koło zaczyna toczyć się od nowa.
W piątek byłem w Radomiu na przysiędze wojskowej. Do samej przysięgi podchodziłem jak do przemówień na zakończenie roku w szkole - czyli nuda. Okazało się jednak inaczej, a widok tańczącej i grającej orkiestry był fajny :). Wieczorem wybraliśmy się na Galicję. Nie byłem tam już parę lat i miało mnie nie być przez kilka kolejnych.. czego jednak się nie robi dla kolegów. Poszliśmy. W sobotę mieliśmy iść do Combo, jednak moje plany wzięcia samochodu i siedzenia o "suchym pysku" stosunkowo szybko mi przeszły. Przypominają się tutaj stare dobre czasy. Wtedy mówiło się "żeby był samochód", a teraz gdy prawie każdy ma już swój, mówi się "żeby był kierowca" :D.
W pracy spoko. W sumie tak sobie myślę, że powoli realizuje swoje cele. Zawsze chciałem mieć ciekawą pracę, zawsze lubiłem poznawać ludzi i zawsze chciałem chodzić do pracy w garniturze. Kiedyś jednak nie wyobrażałem sobie siebie w takiej roli, a jednak.. Przypomina mi się kolega, który w podstawówce miał problemy z powiedzeniem wierszyka przed klasą, a teraz daje wykłady na uniwerkach ;). Ech, życie jest nieprzewidwalne :).
Ostatnio zacząłem łamać coraz więcej zasad, które kiedyś sobie przyjąłem. I znowu powrót do starych czasów, jak mi ktoś powiedział, że moje ideały pójdą w kąt, że życie mnie nauczy.. Coś w tym jest.. Jednak to nie tak do końca.. Życie uczy najbardziej tego, że czasami trzeba iść na kompromis.. nawet na kompromis z samym sobą..
PS
I co ja zrobię, że mam bzika na punkcie blond... tak już jest i już :D
W piątek byłem w Radomiu na przysiędze wojskowej. Do samej przysięgi podchodziłem jak do przemówień na zakończenie roku w szkole - czyli nuda. Okazało się jednak inaczej, a widok tańczącej i grającej orkiestry był fajny :). Wieczorem wybraliśmy się na Galicję. Nie byłem tam już parę lat i miało mnie nie być przez kilka kolejnych.. czego jednak się nie robi dla kolegów. Poszliśmy. W sobotę mieliśmy iść do Combo, jednak moje plany wzięcia samochodu i siedzenia o "suchym pysku" stosunkowo szybko mi przeszły. Przypominają się tutaj stare dobre czasy. Wtedy mówiło się "żeby był samochód", a teraz gdy prawie każdy ma już swój, mówi się "żeby był kierowca" :D.
W pracy spoko. W sumie tak sobie myślę, że powoli realizuje swoje cele. Zawsze chciałem mieć ciekawą pracę, zawsze lubiłem poznawać ludzi i zawsze chciałem chodzić do pracy w garniturze. Kiedyś jednak nie wyobrażałem sobie siebie w takiej roli, a jednak.. Przypomina mi się kolega, który w podstawówce miał problemy z powiedzeniem wierszyka przed klasą, a teraz daje wykłady na uniwerkach ;). Ech, życie jest nieprzewidwalne :).
Ostatnio zacząłem łamać coraz więcej zasad, które kiedyś sobie przyjąłem. I znowu powrót do starych czasów, jak mi ktoś powiedział, że moje ideały pójdą w kąt, że życie mnie nauczy.. Coś w tym jest.. Jednak to nie tak do końca.. Życie uczy najbardziej tego, że czasami trzeba iść na kompromis.. nawet na kompromis z samym sobą..
PS
I co ja zrobię, że mam bzika na punkcie blond... tak już jest i już :D

0 komentarze:
Prześlij komentarz