05 luty 2009

motywacja

Wyciągam go i zaczynam oglądać. Taki dziwnie miękki się zrobił. Sflaczał i trochę zmienił kolor. Jak tak na niego patrzyłem to, aż się troche podłamałem. Smutno mi się zrobiło i przykro. I co ja mam z nim teraz zrobić?! Trzeba mieć talent żeby ususzyć bambusa :/. I jak tu Maciuś ma się nadawać do związków, jak nawet roślinke ubije :D - to taka mała dygresja do tekstów w stylu "znajdź sobie kogoś i się ożeń" :P, które jakoś często mi towarzyszyły przez ostatnie dwa miesiące.. Na szczęście ten okres już minął i w końcu spokój :D.

Przypomniał mi się ostatnio jeden film. W sumie będąc precyzyjnym, to przypomniała mi o nim koleżanka. Bohater na początku opowiadał o tym czym jest "jednorazowa znajomość". Ktoś spotyka kogoś gdzieś, z konieczności spędzają ze sobą dużo czasu, dużo rozmawiają, a później nigdy więcej się nie spotykają. Swego czasu miałem taką jednorazową znajomość. Wracałem z Rzeszowa i zacząłem rozmawiać z jakąś dziewczyną. Chyba miała coś wspólnego z malarstwem, ponieważ wiozła obraz i o ile dobrze pamiętam to był obraz jej autorstwa. Ja wtedy zacząłem jej opowiadać o zabezpieczeniach na monetach...

Dlaczego o tym opowiadam? A ponieważ ostatnio ten temat powrócił. Tzn temat monet oczywiście :). W sumie ostatnio przewija mi się temat jak pieniądz potrafi fascynować. Zauważyłem to poprzez jedną osobę, jednak tę osobę fascynowały raczej papierki i to z dwoma zerami, a mnie zafascynowały monety i medale nawet bez wartości. W tym miejscu skorzystam z okazji i bardzo dziękuję tym wszystkim, którzy im podrzucili różne monety :). Bardzo dziękuję :). W sumie to, co mnie tak teraz wzięło na monety? Nie wiem. Od dawna w szafie leżały różne pieniążki i tak zwyczajnie leżały. Ale nigdy nie chciałem poznawać ich historii, ani nic w tym stylu. Jednak ostatnio zauważyłem jakie to może być ciekawe :). Mimo, że koleżanka ostatnio powiedziała mi, że wydaje kasę na pierdoły, to jednak spodobało mi się to :).

Przypomniała mi się rozmowa z jednym kolegą. Rozmawialiśmy właśnie o zarabianiu, o życiu, o przyszłości. W trakcie tej rozmowy wynikło zdanie, że to czego teraz sobie nie kupimy tak po prostu, żeby to mieć, to kiedyś już możemy sobie nie kupić.. Wiąże się to oczywiście z myśleniem o przyszłości, ewentualnym jakimś związkiem na stałe i tekstami "a po cholerę Ci to" :D.

Ostatnio jakoś nic mi się nie chciało, brakowało mi energii i w ogóle chęci. W sumie to nawet myślałem co mi się dzieje, ale nie mogłem znaleźć rozwiązania. Wczoraj zacząłem się uczyć na kolejne zaliczenia na uczelni. I akurat był temat o motywacji. Przeczytałem wszystkie materiały, ale nic mnie nie ruszyło. Dopiero wieczorem do mnie wszystko dotarło. Ostatnio zainwestowałem trochę kasy w moją własną łazienkę :). Tak, ubzdurało mi się, że chcę mieć łazienkę i już. Ciągle wykładałem po parę złotych, żeby to kupić, żeby tamto kupić, ale wszystko posuwało się tak powoli. W końcu się wkurzyłem, w poniedziałek przyniosłem do domu taki mały plik setek, powiedziałem tacie "koniec czekania i odkładania w czasie". Wczoraj łazienka była już prawie gotowa :). I wczoraj zrozumiałem skąd u mnie ostatnio taki głupi humor. Gdy myślisz o czymś, gdy chcesz coś osiągnąć, gdy w coś inwestujesz, a nie widzisz rezultatów swoich działań, to wszystko traci sens. Gdy czymś się motywujesz, ale to nie przynosi efektów, to zaczynasz się zastanawiać po co to wszystko. Jednak zawsze trzeba być wytrwałym i dążyć do wyznaczonego celu. Trzeba wierzyć w siebie, ponieważ efekty wszystkiego co robimy kiedyś przyjdą i zaprocentują :). Poza tym jeszcze jedna uwaga, nie warto tracić czasu na rozmyślanie i zastanawianie się. Za dużo życie wtedy przecieka między palcami.

Pozdrawiam :)