sobota, 30 stycznia 2016

Pierwszy wyjazd 2016 zaliczony

Z górami to jest tak, że jak się je już pokocha to pragnie się tam wracać i wracać. I tak właśnie mam. Pokochałem je.

Góry jednak to nie zawsze zdobywanie szczytów i wejścia jak najwyżej. Czasami po prostu można iść, pozachwycać się widokami i pięknem natury. Pooglądać, pospacerować.

Ten wyjazd do samego końca, stał dla mnie pod wielkim znakiem zapytania. Już w środę zacząłem się nieco gorzej czuć. W czwartek doszły do tego dolegliwości żołądkowe, nieprzespana noc, gorączka i duże osłabienie. Budząc się w piątek rano zastanawiałem się, czy dam rade iść gdziekolwiek.

Góry zimą są przepiękne. Tym razem za cel wędrówki obraliśmy Tatry Zachodnie, przez Dolinę Chochołowską w kierunku Grzesia. Naszej wędrówce towarzyszył mróz i opady śniegu, którego w około też już trochę było. Czym wyżej tym zimniej, a wiatr potęgował to uczucie. Było jednak warto jechać, a sam wyjazd spowodował w nas chęci kolejnego wypadu, który planujemy już w lutym.

Zobaczcie jak pięknie śnieg sypie:


wtorek, 5 stycznia 2016

15-17 stycznia.. pierwszy wyjazd

Święta i Sylwester już za nami, wkroczyliśmy w 2016 i możemy już powoli myśleć o zbliżającym się wyjeździe w Taterki :). 

Trzeci weekend stycznia jedziemy - rezerwacje już zrobione. 

Nasze piękne góry ostatnio dość często występowały w telewizji, a to za sprawą tragedii jakie się tam odbywały. W ostatnich tygodniach śmierć w górach zebrała srogie żniwo i wczoraj był pierwszy  "od dawna" dzień, gdy żaden portal nie trąbił o kolejnym wypadku...

My trasy jeszcze nie mamy ustalonej, jakieś wstępne pomysły i plany są, ale zobaczymy co będzie, jaka będzie pogoda i warunki. Wiadomo, że lepiej nie wejść i mieć kolejną szansę, niż kolejnej szansy nie mieć.

Tak postanowiliśmy, że jeśli będzie zbyt duże ryzyko to wycofujemy, albo w ogóle odpuszczamy. Najważniejsze to miło spędzić czas. Bo przecież to nie jest Everest ;)

[Gdyby to nie był Everest - Zimowa wyprawa na Mount Everest 1980]



Nanga, ani K2 zimą to też nie będzie... ale wspominam o tym dlatego, że mam nadzieję i trzymam kciuki, aby Nanga w tym roku już padła.. oczywiście pod stopami naszych :)

Pozdrawiam